Cześć, jestem
Mateusz
wędrowcem
marzycielem
zdobywcą
rowerzystą
biegaczem
wspinaczem
turystą
Dotrze do Ciebie, że najlepsze wspomnienia są warte więcej niż wszystkie skarby świata.
Rafał Wicijowski, Żyjesz tylko raz
Poznaj smak przygody!
Zapraszam do lektury
Stary Kolejowy Szlak
Przeraźliwy pisk trącego metalu wyrywa mnie z letargu. Pierwsza myśl – kurde zaliczyłem dzwona. Po chwili jednak dociera do mnie, że siedzę na ziemi wagonu bagażowego nogami oparty o koło swojego roweru a pisk to kolejna stacja kolejowa na odcinku Kołobrzeg – Piła. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy na myśl niedawno przejechanych kilometrów.
Rowerem do Lago di Ledro
Rowerowy szlak poprowadzony wśród górskich jezior, pionowy skalnych ścian legendarną drogą Ponale o bogatej historii sprawił, że na długo zapamiętam podmuch ciepłego wiatru unoszący się znad jeziora i odgłos opon przecinających szutrową nawierzchnię na zjeździe z przepiękną panoramą w tle.
W objęciach Mezzocorony
Pnąc się pod górę naturalnym wąwozem skalnym, balansując nad przepaścią wchodzę na drabinkę opadającą nad wartko płynącą rzeką, której woda głośno uderza o skalne podłoże. Co chwile zatrzymuję się aby nie przegapić tego niepowtarzalnego przedstawienia wystawianego przez samą naturę.
Ścieżka Przemytników
Przyklejony do ściany posuwam się powoli wąską na 50 centymetrów ścieżką. Wychodzę za narożnik występu skalnego i czuję powiew świeżego powietrza unoszącego się znad tafli jeziora Garda. Znajduję się prawie na środku klifu wpadającego do wód jeziora, otoczony stadem mew, które tu gniazdują. Niesamowitą zapierającą dech w piersiach panoramę potęguje dawka adrenaliny i 150m „luftu” pode mną. Ten bezmiar powietrza sprawia, że chce się iść dalej i dalej, by zobaczyć co jest za kolejnym występkiem skalnym.
Rudawy Zimowy Festiwal Biegowy
Promienie słońca przebijające się przez chmury, parujący las i nawet świergot ptaka zapowiadają piękną pogodę, raczej wiosenną niż zimową. Błogą ciszę przerywa odgłos bębnów unoszący się nad lasem zwiastujący nadejście nieuniknionego. Ponad dwustu wojowników gotowych zmierzyć się ze swoimi słabościami czeka na sygnał do ataku.
Otwarcie sezonu w krainie białego sztruksu
Co roku z niecierpliwością śledzę warunki pogodowe w górach południowo zachodniej Polski wyczekując informacji dotyczącej opadów białego puchu. Jak tylko nasi południowi sąsiedzi odpalili swoje ratraki rozpoczynając produkcję białego „sztruksu” uśmiech nie schodzi mi z twarzy …
Listopadowe Tatry
Gdy smok macha skrzydłami wywołuje podmuchy wiatru, z których jak głosi legenda powstaje halny zwany też smoczym wiatrem. Podmuchy te potrafią zwalić chłopa z nóg i położyć całe połacie lasu jak zapałki.
Izery i nie tylko
Gwałtowne hamowanie samochodu na parkingu przy polanie Jakuszyckiej wyrywa mnie ze snu. Dwóch gości wyskakuje z auta z okrzykiem … no nareszcie. Kierowca podchodzi do tylnych drzwi pojazdu i z wielkim entuzjazmem otwierając je krzyczy na cały głos … Cześć dziewczynki!… Wychyliłem głowę ze śpiwora i odsunąłem delikatnie firankę w oknie mojego Caddy. Zamarłem, na chwilę wstrzymując oddech zaniepokojony co będzie dalej.
All mountain po Polsku – strefa MTB Sudety
Tętno podnosi mi się do maksymalnych wartości, patrzę pod górę, słońce świeci mi prosto w twarz nie widzę końca podjazdu. Wrzucam ostatnie przełożenie jakie mi pozostało w 10 rzędowej kasecie roweru górskiego, na którym usiłuję podjechać na szczyt. 50 zębów największej tarczy aż zatrzeszczało jak poczuło łańcuch na sobie.
Tour du Mont Blanc (TMB)
Budzący się dzień zagląda promieniami słońca przez zielony tropik namiotu, swoim ciepłem zachęcając do wyjścia na zewnątrz. Rozpinam namiot i oczom ukazuje się alpejska panorama niezmącona najmniejszym śladem cywilizacji. Rozpoczyna się rytuał dnia. Czarna kawa, przygotowanie śniadania, pakowanie się, wędrówka. Wszystko to w otoczeniu alpejskich szczytów. Pomimo tej rutyny, każdy dzień zaskakuje czymś nowym, niesamowitym i wspaniałym.
Szlak 100 jezior
Diamentowy blask księżyca skrzy się w tafli jeziora, uderzam nogą o wodę w rytm piosenki Boba Marleya „No Woman, No Cry” granej na żywo w knajpce nad brzegiem jeziora.
Inny wymiar podróżowania – kamperem do Szwajcarii Saksońskiej
20 km przebieżki po górach w tym kilka sporych podejść, drabinek, kładek, schodów wykutych w skale. Kilka pięknych ujęć, niezapomniane wrażenia… Już jesteśmy, głośno obwieszczam lekko zdyszany głosem. Jeszcze parę metrów przechodzimy strumień i dochodzimy do samochodu zaparkowanego pośrodku gór. Rzucam hasło to co: piwko, kawa czy najpierw prysznic?
RUGIA – na rowerze
Piątek wieczór siedzę na krzesełku turystycznym z opartymi nogami o zderzak mojego auta, popijając piwko wpatruję się w kołyszące się na fali żaglówki, zamyślony nad planem na jutrzejszy dzień. Z błogiej konsternacji wyrywa mnie przesuwające się tło za moim samochodem, prawie spadłem z krzesełka. Nie…, nie mam fazy, to olbrzymi prom Stena Line wielkości bloku jak na poznańskich Ratajach wpływał właśnie do portu w Świnoujściu.
Hranolky se sýrem lepsze niż podwójne espresso
Tata mam dla ciebie propozycję… no słucham – odpowiadam. Jedziemy jeszcze jedną pętlę?
Po co te góry
Przystanek PKS Szklarska Poręba wysiadamy z plecakiem, zachmurzenie spore raczej widoczków nie będzie. Przy wejściu na szlak zdejmuje plecak wyciągam kije trekkingowe i widzę kobietę maszerującą w dół z miną nie tęgą a za nią facet trupta potulnie mruczący pod nosem
MTB – Srebrna Góra i Singletrack Glacensis
Wczesnym rankiem pakujemy rowery i kierujemy się w kierunku Srebrnej Góry. Nastawienie mega, uśmiech nie znika z twarzy. Podekscytowani planujemy trasy na kolejne dni wypadu. Kris tnie komara na tylnym siedzeniu po nieprzespanej nocy, od czasu do czasu pochrapując do taktu.
Czeski film – Rychlebskie Ścieżki
Głuche uderzenie budzi mnie ze snu otwieram oczy i widzę brudne odciśnięte palce dzieci na podsufitce samochodu. Tak znowu śpię w aucie a chwila konsternacji uświadamia mnie, że nie najlepszym pomysłem było zaparkowanie auta pod jabłonką. Patrzę na Krzycha śpiącego obok a on podnosząc jedną powiekę przez zaciśnięte zęby śpiącym głosem wypowiada jabłko….
Via Ferraty – blisko Polski
Jdete ? słyszę za sobą pytanie. Skupiony na łapaniu najlepszego kadru telefonem nie zauważyłem kiedy dogonił mnie Czech wspinający się tą samą via ferratą co ja. Pośpiesznie chowam telefon odpinam „auto” odpowiadam dźwięcznie ano…. (niczym krecik ze znanej czeskiej kreskówki) i znikam za występem skalnym.
Dzika Rzeka – Kajakiem przez DPN
Dzień budzi się do życia w namiocie słychać śpiew ptaków, który już od godziny 4:00 nie daje spać. Wychylam głowę z namiotu. Mgła unosi się tuż nad wodą, której nurt rytmicznie chlupie o konar zwalonego drzewa nad brzegiem rzeki. Czapla siwa wygrzewa się w pierwszych promieniach słońca dumnie prężąc swoją sylwetkę.
SUP-em przez Zatokę Pucką
Kiedy w na południu leje jak „scebra” i szansa na dobre warunki w górach jest tak duża jak wygrana w Lotto obrałem kierunek na północ. Bałtyk przywitał piękną pogodą.
Poranek Kojota – na nartach biegowych
Budzik dzwoni 5:00 patrzę na zegarek, kurcze środek nocy. Obracam się na drugi bok, kima. 5 minut później znowu dzwoni ten sam gość. Konsternacja impuls szuka mózgu – wstawaj Żurek, mówię sam do siebie w myśli. Zrywam się na równe nogi






















