Wiele jest ciekawych miejsc w górach, do których wracam pamięcią z niesamowitym klimatem czy zapierającym dech w piersi widokiem. Coraz mniej jest natomiast miejsc gdzie możesz na chwilę się zgubić, zapomnieć o wszystkim, gdzie nie stratuje cię wszechobecny tłum turystów lub błogą ciszę nie zakłóca dźwięk głośnika bluetooth.
W poszukiwaniu tych miejsc ostatniego weekendu chodząc po Karkonoszach zboczyłem ze szlaku z nadzieją dotarcia do miejsca, w którym czas się zatrzymał a wszechobecne wygody życia codziennego zostały zepchnięte na dalszy plan.


Tu dostrzega się piękno ciszy. Tu jak tylko otrzymasz zgodę możesz przenocować. Tu zawsze poczęstują cię herbatą a i czymś mocniejszym również. Tu zasiądziesz do stołu i wspólnie zjesz posiłek dzieląc się nim z towarzyszami. Tu pogadasz o wszystkim i o niczym. Tu też znajdziesz czas na podumanie.


Niewielki domek myśliwski w środku lasu z 1908 roku z bogatą historią, do którego nie prowadzi żaden szlak. Jest jednym z niewielu już ocalałych na terenie Karkonoszy. W połowie 20 wieku większość chatek w Karkonoszach, była dostępna i nieużywana. Z czasem zaczęto się nimi interesować, część z nich zagospodarowano przekazując pod opiekę Klubom Wysokogórskim czy Turystycznym. Pozostałe po prostu powoli popadły w ruinę nie posiadając swojego opiekuna. To niezwykłe miejsce (do którego dotarłem), ze stałym gospodarzem Chatarem, ciągle jeszcze funkcjonuje. Trzy izby z otwartą kuchnią opalaną drewnem, drewniany stół w centralnej części, poddasze do spania z kilkoma materacami. Brak bieżącej wody i prądu. To miejsce od lat 60 – tych było jednym z etapów obozów wędrownych młodzieży. Od tamtych czasów chatka uległa przebudowie. Powiększono ją o jedną izbę, wydzielono kuchnię dodano balkonik i wyremontowano dach. Ostatnimi czasy pojawiła się nawet bateria słoneczna, służąca do podładowania telefonu i drobnej elektroniki.
Niesamowite miejsce z niepowtarzalnym klimatem, w którym można poczuć Ducha Gór.
Nie ma lepszego miejsca aby zniknąć.







