Przemierzając Polskę z północy na południe z międzylądowaniem w domu na mały przepak pożegnałem Bałtyk, który ugościł mnie pełnymi wygodami. Następnym przystankiem było Powidzkie: jezioro z krystalicznie czystą wodą gdzie oprócz wędkowania, SUP – owania, snurkowania i wszelako rozumianego biwakowania oddawaliśmy się błogiemu lenistwu wyznając w pełni popularny za czasów harcerskich eskapad „hamakoizm” lub jak niektórzy to określali „tumiwisizm”. Za namową przyjaciół skierowałem swojego „cadillaca” na bardziej ruchliwe wody pełne niespodzianek.
Drawa jest najpiękniejszą rzeką Pojezierza Drawskiego. Łączna jej długość to 186 km. Na całej swojej długości tworzy malownicze wąwozy, przełomy, meandrując pomiędzy lasami i łąkami. Strome zbocza na jej brzegach oraz szybki nurt dodają jej charakteru górskiego. Na odcinku Drawieńskiego Parku Narodowego można napotkać mnóstwo naturalnych przeszkód, które są dodatkową atrakcja dla fanów kajakarstwa. A trzeba przyznać, że jest ich sporo. Pływałem na tej rzece wielokrotnie biorąc udział w organizacji spływów kajakowych wiec z chęcią podjąłem wyzwanie.

Trochę przerażał mnie fakt, że jest to szczyt sezonu. Jak podają statystyki: limit osób mogących jednocześnie spływać rzeką na odcinku DPN to ponad 700 osób, popularny biwak „Bogdanka” mieści max +/-150 osób i 40 samochodów. Jakie było moje zdziwienie jak na Bogdance nie było już miejsc na weekend, a na Drawę załapałem ostatnie bilety kupując je w czwartek.
No cóż trzeba było to jakoś ogarnąć i ominąć ten dziki tłum. Chwila zastanowienia i te naście spływów spędzonych na rzece pozwoliły zaplanować trasę tak, że przez dwa dni spotkaliśmy tylko 5 kajaków spływających rzeką. Jak ktoś ciekaw jak to się robi zapraszam na priv.


Siedząc na „Bogdance” (biwak i przystań rzeczna na terenie DPN) w sobotę wieczorem sącząc browar i czekając na transport byłem ubawiony tłumem walczących turystów. Przez chwilę nawet myślałem, że odbywa się narodowe sprzątanie Drawy po ilości butelek i puszek wyciąganych z kajaków, a tylko marynarski krok oraz tępy wzrok turystów utwierdzał w przekonaniu, że tak nie jest. Dodam tylko, że boomboksy i głośniki wielkości lodówek to standard, jak również przerażone panie na wysokim koturnie z połamanymi tipsami ociekające wodą jak podczas zawodów miss mokrego podkoszulka.

To może tyle z tej gorszej części nie polecanej wielbicielom fauny i flory. Ja spływając w ciszy dostrzegłem coś innego.

Dzień budzi się do życia w namiocie słychać śpiew ptaków, który już od godziny 4:00 nie daje spać. Wychylam głowę z namiotu. Mgła unosi się tuż nad wodą, której nurt rytmicznie chlupie o konar zwalonego drzewa nad brzegiem rzeki. Czapla siwa wygrzewa się w pierwszych promieniach słońca dumnie prężąc swoją sylwetkę.
Nie ma co trzeba wstawać zbierać się do drogi szkoda dnia. Szybkie śniadanko, pakujemy się, wory w kajak i na wodę. Przed nami piękny dzień pełen emocji. Startujemy z „Drawnika” to płatny biwak należący do DPN, kiedyś był tu młyn wodny a obecnie zabudowania wykorzystano do stworzenia klimatycznego biwaku. Płyniemy do biwaku „Bogdanka”, odcinek ma niecałe 17 km ale ze względu na przeszkody na trasie należy sobie zarezerwować na niego około 5 godzin z przystankiem na biwaku „Branimie” znajdującym się około 8 km od startu. Po drodze napotkamy liczne zwalone drzewa, progi wodne, tzw. przenośki gdzie będzie trzeba wysiąść z kajaka i przeciągnąć go albo brzegiem albo też specjalnie przygotowaną rynną. Ponadto oprócz atrakcji fizycznych jakie dostarczy nam rzeka można podziwiać liczne ptactwo oraz bogatą roślinność wodną, a w przejrzystych wodach rzeki ryby i płazy.

- Szlak wodny biwak „Drawnik” – biwak „Branimie” – 8 km – (szlak trudny)
- Szlak wodny biwak „Branimie” – biwak „Bogdanka” – 8,8 km – (szlak trudny)
- Całość wymienionych powyżej dwóch odcinków znajduje się na terenie Drawieńskiego Parku Narodowego. Należy wnieść opłatę zarówno za spływ rzeką, jak i nocleg na jednym z wymienionych biwaków i ewentualne parkowanie pojazdu. Opłatę można wnieść elektronicznie na stronie DPN a pozwolenie wydrukować i w przypadku samochodu umieścić za szybą, a bilet mieć przy sobie.
- Co zabrać:,
- worek wodoodporny na rzeczy, które weźmiemy ze sobą
- rzeczy na przebranie oraz ręcznik jakby nam się zdarzyła wywrotka na trasie,
- rękawiczki rowerowe jeżeli nie chcemy się nabawić odcisków od wioseł,
- kawałek sznurka, który posłuży za cumę aby na przystanku przywiązać kajak,
- obuwie, które możemy zamoczyć, np.: buty do pływania, sandały itp.
- czapkę lub chustkę na głowę do osłony przed słońcem + ewentualnie okulary,
- koniecznie wodę do picia i jakieś przekąski,
- Koszty – do kosztów takiego spływu oprócz opłat parkowych należy doliczyć wynajęcie kajaka oraz jego transport. Warto wiec spływać w większej grupie wtedy koszty transportu dzielą się na wszystkich uczestników wycieczki. Wszystkie opłaty można uiścić elektronicznie a informację na temat cennika można znaleźć w Internecie. Ceny zależne są od trasy jaką płyniemy, ilości ludzi na spływie itp.
- Nocleg na biwaku 2 osoby postój pojazdu razem 50-70 zł
- Wstęp do parku od osoby 16 zł
- Wypożyczenie kajaka 2 osobowego – doba – 50 zł
- Transport – Bogdanka – Drawno bus 8 osobowy wraz z kajakami około 100 zł (do podziału między uczestników)


