Żurek.blog
  • Strona główna
  • O mnie
  • Instagram
2023-08-18

Tour du Mont Blanc (TMB)

Tour du Mont Blanc (TMB)
2023-08-18

Tour du Mont Blanc (TMB) jest jednym z najciekawszych szlaków długodystansowych Europy. Często pojawia się w rankingach 10 najpiękniejszych szlaków. Trasa poprowadzona jest wokół masywu Mont Blanc i liczy 170-190 km + około 10 kilometrów przewyższenia, w zależności od wybranego wariantu trasy.  Szlak prowadzi przez 3 kraje – Włochy, Francję i Szwajcarię i można go przejść rozpoczynając podróż w dowolnym punkcie na trasie. Każdy może znaleźć tu coś dla siebie dobierając warianty i formę wyjazdu do swoich możliwości.

zejście z przełęczy Col des Fours
zejście z przełęczy Col des Fours

Zanim jednak wyruszysz na szlak dobrze jest dokładnie zaplanować poszczególne etapy podróży. Planowanie jest częścią procesu, zaczyna się o wiele wcześniej i może być tak samo przyjemne jak późniejsza realizacja projektu. Pozwala skupić się na rzeczach ważnych, które w spontanicznym wyjeździe mogłyby nas zaskoczyć a czasami nawet zniweczyć nasze plany. Poniżej znajdziecie kilka praktycznych wskazówek, które mogą przydać się wam w realizacji tego projektu. Jeżeli interesują was krótkie relacje z wyjazdu a nie mieliście okazji się z nimi zapoznać to zapraszam do lektury poczynając od dnia 1, który znajdziecie poniżej:

  1. TMB – dzień 1
  2. TMB – dzień 2
  3. TMB – dzień 3
  4. TMB – dzień 4
  5. TMB – dzień 5
  6. TMB – dzień 6
  7. TMB – dzień 7
  8. TMB – dzień 8

Jak się przygotować:

a) Kiedy i jaką formę wyjazdu wybieramy oraz na jak długo:

  • Termin – Najważniejsze zanim zaczniecie planować wyjazd musicie ustalić/określić orientacyjny termin wyjazdu. Termin ten ma wpływ na kolejne etapy planowania. Należy pamiętać, że w okresie od 20 września do 20 czerwca w Alpach przyjmuje się okres poza sezonowy. Oznacza to, że duża część schronisk w tym okresie może być nieczynna. Pomijając aspekt zamkniętych schronisk trzeba mieć na uwadze zmienne warunki pogodowe. Krótko mówiąc poza sezonem będzie zdecydowanie zimniej a w okolicy czerwca na przełęczach i wyższych partiach gór będzie zalegał śnieg. Część szlaków będzie niedostępna i trzeba wybierać prostsze warianty.
  • Forma wyjazdu– Kolejna ważna rzecz to określenie formy w jakiej chcecie to zrobić. Chodzi o to czy będziecie nocować w namiocie czy korzystać będziecie ze schronisk, kwater, hoteli. Wersja z namiotem jest to wersja na ciężko (większość niesiemy ze sobą) idziemy wolniej, dłużej, ale jesteśmy niezależni, elastyczni, nie ograniczeni żadnymi terminami (rezerwacje itp.). Pola namiotowe (jeżeli z nich korzystasz) nie trzeba rezerwować, można przyjść danego dnia i zawsze będzie miejsce na nocleg. Jest to też wersja zdecydowanie niskobudżetowa (przynajmniej połowę można przespać za darmo).
  • Idąc na lekko poruszamy się szybciej ale jesteśmy uzależnieni od miejsc noclegowych, które trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem – nie jesteśmy elastyczni. Koszty noclegu zaczynają się od 70 euro w górę.
  • Długość wyprawy – jest uzależniona od formy jaką przyjmiemy, kondycji członków zespołu oraz dostępnego czasu (urlop itp.) Przyjmuje się że: na ciężko trasę pokonujemy 9-12 dni, na lekko 6-8 dni. Oczywiście wszystko zależy od kondycji uczestników i te czasy mogą zupełnie inaczej wyglądać.
Przełęcz Col de Tricot (2120m)
Przełęcz Col de Tricot (2120m)

b) Przygotowanie kondycyjne:

Jest to ważny element planowanej wyprawy. Pamiętajmy, że jesteśmy tak silni jak najsłabszy członek zespołu. Dobrze byłoby aby kondycją i formą dorównywać mniej więcej pozostałym uczestnikom wyprawy. Wtedy taki wyjazd będzie sprawiał przyjemność każdej ze stron.

  • Przygotowanie kondycyjne rozpoczynamy z dużym wyprzedzeniem minimum 6 miesięcy wcześniej aby organizm przyzwyczaić do pewnych obciążeń. Należy zbudować wytrzymałość i zwiększyć wydolność.
  • Ważnym etapem przygotowania kondycyjnego jest ustalenie na samym początku jaką formę wyjazdu przyjmujemy, czy idziemy na ciężko, czy na lekko, oraz ile dni ma trwać wyprawa. Jest to dość istotne bo wtedy będziemy mogli określić orientacyjnie ciężar bagażu oraz dystans do pokonania każdego dnia. Na podstawie tych informacji możemy zacząć budować kondycję.
  • Od razu trzeba zaznaczyć, że nie trzeba stosować nadzwyczajnych środków treningowych. Ważne jest aby się ruszać i mieć świadomość własnej wydolności. Dobrym ćwiczeniem jest bieganie, rower, ale jeżeli ktoś nie lubi biegać to może chodzić na basen, albo brać udział w zajęciach na siłowni ukierunkowanych na budowanie wytrzymałości i wydolności. W okresie przygotowawczym nie powinno zabraknąć wyjazdów w góry i do tego z plecakiem (najlepiej o podobnej wadze). Dobrze też zrobić kilkakrotnie trochę dłuższy dystans kilometrów niż ten, który będziemy pokonywać codziennie na wyprawie. Nie będzie wtedy zaskoczenia długością trasy.
  • Podczas wyprawy nie poruszamy się szybko wiec nie ma sensu skupiać się na szybkości, prędkości. Natomiast będziemy chodzić dużo i długo i to z obciążeniem. Dodatkowo trzeba mieć świadomość, że jak planujemy trasę na 8 dni marszu to przez ten okres nie zamierzamy odpoczywać, leżeć na leżaku itp., no chyba że wkalkulujemy to w plan wyprawy wydłużając ją odpowiednio o dni odpoczynku.

2.Warianty trasy – Szlak TMB ma kilka wariantów i przejść. Można wybrać warianty bardziej górskie lub te łagodniejsze. Warto nabyć papierową mapę i zapoznać się ze wszystkimi wariantami oraz miejscami noclegowymi. Większość ludzi idzie w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara ze względu na sumę podejść.

Start trasy TMB - Les Houches
Start trasy TMB – Les Houches

Start zazwyczaj rozpoczyna się w Les Houches – Francja lub Courmayeur – Włochy, po jednej i drugiej stronie tunelu pod Mont Blanc. Można też wystartować z dowolnego miejsca na trasie.

Szlak jest dobrze oznaczony i w połączeniu z elektroniczną mapą w telefonie nie powinno być problemu z odnalezieniem właściwego wariantu. Jeżeli ktoś jest ciekaw dokładnych wariantów trasy, które wybraliśmy zapraszam do kontaktu.

Mapa TMB
Mapa TMB

3. Co zabrać:
a) Idąc na ciężko – jeżeli wybieramy tę formę to niezbędne będą następujące rzeczy:

  • Namiot – najlepiej taki, który można podzielić pomiędzy innych uczestników wyprawy (zrobić z niego kilka pakunków np.: 1 – śledzie stelaż, 2 – tropik, podłoga, 3 – sypialnia). Dobrze jak namiot jest lekki trekkingowy np.: lekki 3 osobowy to 2-2,5 kg, jednoosobowy około 1-1,5kg
  • Śpiwór – najlepiej puchowy wtedy mamy pewność, że będzie lekki i mały – komfort minimum 0 do -5 stopni Celsjusza . W nocy w górach temperatura spada szybko i mogą być bardzo duże wahania w stosunku do dnia. Jak będzie za ciepło zawsze można się odpiąć jak za zimno to nim gorzej śpimy tym bardziej jesteśmy zmęczeni.
  • Materac, karimata, lub mata samopompująca – wybór pozostawiam wam. Ja jestem zwolennikiem karimaty ze względu na fakt, że na dziurawej karimacie się wyśpię a na materacu czy macie bez powietrza już nie. Tu trzeba wziąć pod uwagę wagę, wielkość po spakowaniu oraz funkcjonalność.
  • Menażka z palnikiem – na pewno warto zainwestować w menażkę z radiatorem przyspiesza to proces gotowania do 30% i tu cenowo można wydać naprawdę sporo bo zestaw Jetboil, czy kultowa kuchenka MSR Reactor potrafi kosztować od 400 – 1200 zł. Wszystko zależy od tego ile i gdzie będziemy z tego korzystać. Ja mam palnik za 80 zł i menażkę z radiatorem za 110 zł – daje radę, choć nie pogardziłbym lepszą.
  • Kubek i sztućce + nóż składany – ważne aby nie były za ciężkie i zajmowały mało miejsca.
  • Kurtka przeciwdeszczowa
  • Czapka, rękawiczki, czapka z daszkiem lub chusta
  • 2-3 kompletów bielizny w tym dobre skarpetki najlepiej do biegów ultra (one nie obcierają)
  • Krótkie i długie spodnie + leginsy długie
  • Klapki lub lekkie buty
  • Czołówka, lub latarka
  • Powerbank
  • Kijki trekkingowe,
  • Apteczka
  • Bluza z długim rękawem typu polar ale nie za gruba,
  • Puchówka lekka i cienka – zajmuje mało miejsca a jest awaryjnym zabezpieczeniem w razie nagłego ochłodzenia. Ponadto wieczorem jak wychodzisz z namiotu (na siku) to wystarczy tylko założyć puchówkę i nie trzeba się grubo ubierać.
  • Stuptuty – nie ma konieczności ale ja latem biorę małe biegowe.
  • Wygodne buty – niskie lub wysokie, sprawdzone rozchodzone i najlepiej o 1 – 1,5 numeru większe.
  • Kosmetyczka – niezbędne minimum bez nadmiernego przesadzania (zastanówcie się nad mydłem, które jest lekkie, małe i można się nim umyć i wyprać rzeczy).
  • Ręcznik szybkoschnący kąpielowy i mały do rąk.
  • Butelka na wodę lub bukłak z rurką. Świetnym rozwiązaniem jest adapter do butelki – bidonu. Działa podobnie jak bukłak tylko nakręca się na butelkę np.: pasuje na gwint po Coca Coli. Plusem jest to, że butelka jest bardziej wytrzymała łatwiej się ją napełnia lub podmienia na inną i trzymamy ją na zewnątrz plecaka przytroczoną z boku, a bukłak w dużym plecaku może pęknąć i zalać nam całe rzeczy, no i ciężko się go napełnia.
  • Filtr do uzdatniania wody – nie wszędzie jest możliwość zatankowania wody pitnej. Czasami trzeba nabrać wodę z rzeki. Bardzo praktyczna rzecz. Nasz filtr można nakręcić na butelkę aby oczyścić wodę (zabija 99% bakterii – można pić wodę bezpośrednio z jeziora, rzeki).
  • Płachta wodoodporna, na której można rozłożyć rzeczy przed namiotem lub na niej usiąść.
  • Plecak około 50 litrów
  • Cienki wytrzymały sznurek linka – przyda się do powieszenia prania i awaryjnie do różnych rzeczy.

Wszystkie ubrania, które bierzemy powinny być szybkoschnące i lekkie jest to ważny element bo będziemy prać w trakcie wyprawy i nie będzie czasu na wielkie suszenie.

próba pakowania bagaż na TMB
próba pakowania bagaż na TMB

b) Idąc na lekko – nie bierzemy z powyższego zestawu następujących rzeczy:

  • Namiotu
  • Karimaty, maty lub materaca
  • Śpiwora – można z niego zrezygnować i wykupić w schronisku pościel lub zabrać cienki – mega lekki śpiwór,
  • Kuchenki i menażki, sztućców, kubka – chyba że zamierzamy gotować
  • Płachta
  • Dużego plecaka – można zabrać mniejszy, lżejszy plecak
Chamonix - widok na Mont Blanc
Chamonix – widok na Mont Blanc

4. Jedzenie – jest dość istotnym elementem wyjazdu i uzależnione jest od tego czy jemy w schroniskach, czy sami gotujemy. Jeżeli jemy w schroniskach i knajpach to odchodzi nam kolejna porcja ładunku do dźwigania. Dobrze jest jednak wkalkulować koszty takiego posiłku, który może kosztować ponad 50 euro za obiad. Jeżeli sami gotujemy, to najlżejsze są posiłki liofilizowane. Do tego lekki obkład do pieczywa, które można dokupić w miejscowych sklepach, wraz z warzywami, owocami (ale nie codziennie). Nie należy zapomnieć o żelach energetycznych, batonach i drobnych przekąskach np. żurawina, daktyle, orzechy itp. Jest to bardzo ważne podczas długiego marszu.5. Dojazd

Wariantów dotarcia na miejsce jest kilka i są one zależne od formy wyprawy jaką przyjmiecie. Najpopularniejsze to:

a) Samolot – zdecydowanie najszybsza forma ale ma kilka minusów:

  • Planujemy z dużym wyprzedzeniem i nie możemy przełożyć terminu wyjazdu,
  • Nie możemy do samolotu zabrać całego sprzętu (np.: gaz,) Jeżeli wykupimy tylko bagaż podręczny to raczej możemy pożegnać z naszego sprzętu: śledzie od namiotu, kije trekkingowe, nóż, powerbank do określonej pojemności.). Trzeba się liczyć z zakupem brakujących rzeczy na miejscu.
  • Dodatkowo należy doliczyć do kosztów samolotu dojazd autobusem do miejsca startu.
  • Większość samolotów z Polski lata wieczorem do tego dojazd autobusem i na starcie jesteśmy w środku nocy co też może być dużym utrudnieniem.
  • Najlepiej dolecieć do Genewy skąd mamy już blisko autobusem do Chamonix. Druga możliwość to Bergamo i stamtąd będziemy się kierować autobusem do Courmayeur z tym, że tu mamy już dużą odległość i możliwa będzie przesiadka w Aosta na autobus podmiejski. (na lot z bagażem do 20 kg + bus trzeba zarezerwować około 1200 zł w dwie strony na osobę)

b) Samochód – około 1300 km z Poznania 13-14 godzin jazdy. Wato przeanalizować plusy:

  • elastyczne podejście do terminu
  • można zabrać cały sprzęt bez ograniczeń,
  • można zabrać dodatkowe rzeczy na zmianę po powrocie. Duży komfort.
  • Na miejscu duża wygoda, można pozwiedzać pobliskie miejscowości, podjechać do marketu itp.
  • wcale nie jest aż taki drogi jak się wydaje na pierwszy rzut oka (przy dwóch osobach wyszliśmy na to samo co lecąc samolotem)
  • Jadąc samochodem raczej będziemy startować z Les Houches – Francja, zdecydowanie bliżej z Polski. W tej miejscowości jest specjalnie przygotowany parking dla uczestników TMB gdzie można pozostawić auto na 10 dni za darmo. Parking nie jest strzeżony ale znajduje się w mieście i dużo ludzi z niego korzysta.
  • Koszty: winieta na Szwajcarię – 240 zł paliwo u nas wyszło 7,5 litra na 100 km przy kursie euro 4,6 zł koszt paliwa +/-1700 zł. w dwie strony (u nas na dwie osoby)
Aiguille du Midi 3842 m.n.p.m.
Aiguille du Midi 3842 m.n.p.m.

Pamiętnik podróży

  1. TMB – dzień 1
  2. TMB – dzień 2
  3. TMB – dzień 3
  4. TMB – dzień 4
  5. TMB – dzień 5
  6. TMB – dzień 6
  7. TMB – dzień 7
  8. TMB – dzień 8

TMB – dzień 1

Pot z czoła spływa mi po okularach, czuję jego słony smak w ustach. Jest upał powietrze stoi w miejscu ma się wrażenie jakbym głowę wsadził do pieca hutniczego. Do przełęczy Col de Tricot mam jakieś 150m idę wolno nie oglądam się za siebie, cisnę do celu. Chwilę później staję na przełęczy i czuję chłodny powiew z doliny jakby ktoś odpalił klimatyzację w luksusowej limuzynie i nastawił na 17oC.

Start TMB - parking Les Houches
Start TMB – parking Les Houches

Spoglądam na zegarek wysokość 2120 m n.p.m. W tym momencie słyszę łomot odbijający się echem między szczytami, niczym kamień rzucony na środek katedry kościelnej. Obracam się, a tu ze zbocza Mont Blanc schodzi lawina kamieni ze śniegiem z topniejącego lodowca. Jakby góra wołała do mnie … widzę cię!!! Uśmiecham się i odpowiadam na głos, ja też Cię widzę.

Przełęcz Col de Tricot (2120m)
Przełęcz Col de Tricot (2120m)
TMB - dzień 1
TMB – dzień 1

Jakiś litr wody i pół litra potu później leżę w dolince wyciągnięty na trawie z nogami w strumieniu słuchając szumu wody i zajadają schabowego z ziemniakami w wersji liofilizowanej.

Wiszący most nad rzeką
Wiszący most nad rzeką
TMB - dzień 1
TMB – dzień 1
odpoczynek nad rzeką okolice Refuge de Miage
odpoczynek nad rzeką okolice Refuge de Miage
24 km TMB - dzień 1
24 km TMB – dzień 1
odpoczynek nad rzeką okolice Refuge de Miage
odpoczynek nad rzeką okolice Refuge de Miage

Pierwszy dzień na TMB – Tour du Mont Blanc nie był łatwy. Przeszliśmy 28 km z podejściem 1800m. Wszystko z plecakiem 18 kg. Zeszło 12 godzin, na biwak dotarliśmy już w asyście cykających świerszczy. Cała trasa TMB to 170 km 10000 metrów w pionie i trzy kraje Francja, Włochy i Szwajcaria. Plan 8 dni bez noclegów pod dachem. Oby pogoda dopisała.

Biwak TMB - dzień 1
Biwak TMB – dzień 1

TMB – dzień 2

Barbara wstawaj, ale numer ktoś zmienił kolor rzeki, podekscytowany wołam w kierunku namiotu. Wczoraj była biała a dziś jest przeźroczysta do tego jest jej mniej o jakiś 30 cm. Odpływ czy co?.

Nie to topnienie lodowca. W dzień lodowiec zasila rzekę w wodę, która źródło ma w masywie Mont Blanc i dalej przepływa przez wapienne pasmo górskie Saleve. W nocy lodowiec nie topnieje tak szybko i nurt wody spada przez co woda się oczyszcza.

Start- dzień 2 TMB - tam idziemy
Start- dzień 2 TMB – tam idziemy
TMB - dzień 2 (wys. 2000m)
TMB – dzień 2 (wys. 2000m)

Dzień pierwszy TMB był ciężki i doświadczeni upałem postanowiliśmy wystartować o świcie. Dziś do pokonania 1150m, które wciągamy do południa. Moc w nogach jest, warto było poświecić czas na trening. Jedynym problemem jest upał, którego nie da się wytrenować .

Drogowskaz turystyczny Bourg-Saint-Maurice (2500m)
Drogowskaz turystyczny Bourg-Saint-Maurice (2500m)

Osiągamy wysokość 2580 m.n.p.m. trochę więcej niż Rysy. Łapiemy chill na trawce poniżej przełęczy i rozmyślamy, ale czad miejsce, fajnie byłoby tu rozbić namiot. Chwila konsternacji …. patrzę na mapę i mówię głośno dlaczego nie. Zaoszczędzimy na zejściu ale musimy iść przez przełęcz Col des Fours 2665 m n.p.m. 10 m wyżej niż Gerlach. Potem trzeba zejść do 1790 m.n.p.m. i podejść pod przełęcz graniczną z Włochami na Col de la Saigne 2516 m n.p.m. a stamtąd prosta droga na włoską stronę. Jest to wariant bardziej górski ale nadal TMB.

Osiołki transportowe przed Refuge du col de la Croix du Bonhomme
Osiołki transportowe przed Refuge du col de la Croix du Bonhomme
biwak powyżej 2500m TMB- dzień 2
biwak powyżej 2500m TMB- dzień 2
TMB - dzień 2
TMB – dzień 2

Już nie było odwrotu błysk w oku świadczył o zgodzie na zmianę trasy. Do końca dnia leżanko, regeneracja no i oczywiście doświadczanie gór pełnym sobą. A widoku z okna to żaden hotel w Alpach nie miał takiego jak my.

zachód słońca (wys. 2500m)
zachód słońca (wys. 2500m)
zachód słońca (wys. 2500m)
zachód słońca (wys. 2500m)

TMB – dzień 3

Niebo rozbłyska ciepłymi barwami jak żar ogniska rozdmuchiwany przez wędrowca. Wstaję dzień, dochodzimy do przełęczy na Col des Fours 2665 m n.p.m. Czuję się jakbym wszedł na jakiś olbrzymi szczyt a to tylko kolejny etap podróży.

przełęcz Col des Fours 2665m (wschód słońca - TMB - dzień 3)
przełęcz Col des Fours 2665m (wschód słońca – TMB – dzień 3)

Noc była chłodna wstaliśmy wcześnie i jeszcze przy świetle czołówek wyruszyliśmy w drogę. Dziś spory kawałek do pokonania. Idziemy do Włoch. Dolina budzi się do życia ćwierkają ptaki, połoniny nabierają bardziej zielonego koloru wystawiając się na słońce. W oddali na skale wyłania się rogata postać kozicy górskiej. Szum wody spływającej kaskadami po skałach podkreśla majestatyczność chwili.

zejście z przełęczy Col des Fours
zejście z przełęczy Col des Fours
widok na przełęcz Col des Fours
widok na przełęcz Col des Fours

W tym miejscu dolina mocno opada. Szlak wije się serpentynami wymuszając maksymalne skupienie na piechurach. Wtem mała postać przebiega przez ścieżkę zatrzymując się nad strumieniem. To Pan świstak wyskoczył na przechadzkę. Gwizdem oznajmia swojej partnerce „Patrz kochanie pierwsi turyści dzisiejszego dnia. Ogarnij się będą robić zdjęcia”.

Świstak - TMB dzień 3
Świstak – TMB dzień 3

Próbujemy dogonić cień aby jak najwięcej trasy zrobić w maksymalnym komforcie. Schodzimy do doliny na wysokość 1790 m n.p.m. Uzupełniamy zapasy wody a następnie kierujemy się ku przełęczy granicznej pomiędzy Francją a Włochami. W połowie podejścia wychodzimy z cienia. Koniec komfortu trzeba iść. Na przełęcz Col de la Seigne 2516 m n.p.m. docieramy spompowani ale szczęśliwi.

widok w kierunku Włoch TMB dzień 3
widok w kierunku Włoch TMB dzień 3
granica Francusko Włoska (Col de la Seigne 2515m)
granica Francusko Włoska (Col de la Seigne 2515m)
granica Włosko-Francuska TMB -dzień 3
granica Włosko-Francuska TMB -dzień 3
TMB - dzień 3
TMB – dzień 3

Teraz już tylko prosta droga w dół do Courmayeur gdzie po dwóch dniach biwakowania na dziko na kempingu czeka ciepły prysznic. Cel osiągamy o 17:00 mając za sobą prawie 12 godzin walki.

Ps. Wykąpałem się dwa razy aby starczyło na zapas.

TMB – dzień 4

Miejscowy sklepikarz o typowo włoskiej urodzie i temperamencie, przyjmuje towar intensywnie dyskutując z dostawcą. Właścicielka małej kawiarenki myje chodnik przed swoim lokalem miło uśmiechając się do nas. Miasto budzi się do życia, jest godzina 8:00 idziemy wąskimi uliczkami przyglądając się kamienicom, od których jeszcze bije przyjemny chłód. Dzień czwarty naszej eskapady rozpoczął się zejściem z kempingu do Courmayeur jakieś 7 km – prawie 300 m w pionie w dół. Dużo ludzi robi ten odcinek autobusem, lecz my nie. Trochę to przeraża bo czeka nas ostre podejście na ponad 2000 m n.p.m. do schroniska Bertone skąd mamy udać się do schroniska Walter Bonatti, następnie zejść do doliny na kamping poniżej.

Courmayeur - TMB-dzień 4 (Italia)
Courmayeur – TMB-dzień 4 (Italia)
Courmayeur - TMB-dzień 4 (Italia)
Courmayeur – TMB-dzień 4 (Italia)

Droga przez miasto prowadzi ostro pod górę a za miastem przechodzi w stromy szlak, aż do samego schroniska. Po drodze spotykamy już nam znajome twarze, które przewijały się przez poprzednie dni.

Szlak TMB - dzień 4
Szlak TMB – dzień 4
Widok ze szlaku na Courmayeur - TMB-dzień 4 (Italia)
Widok ze szlaku na Courmayeur – TMB-dzień 4 (Italia)

Ludzie TMB warto o nich wspomnieć bo są nieodzownym elementem tej przygody.

Podzielić ich można na trzy kategorie: ”żółwie” niosące cały swój dobytek na plecach (jak my), tych idący na lekko z małymi plecakami śpiący po schroniskach i hotelach i „Ultrasów” biegających szlakiem z niezwykłą lekkością, sprawiających, że twój osobisty wyczyn maleje w oczach. Wśród tych trzech kategorii są też perełki. Azjaci ubrani po szyję w 35 stopniowym upale w masce i rękawiczkach jakby szli na K2. Wylajtowane panienki w bikini, za którymi drepcze potulnie „osiołek” niosący plecak i wodę, albo np. Czech pokonujący swoją trasę w samych gaciach bez krępacji maszerujący szlakiem. Drugą kategorię często reprezentują grupy zorganizowane z przewodnikiem, po którym nie widać krzty zmęczenia, krzyczącym z uśmiechem na szczycie do swoich podopiecznych bliskich zawału „chill time”. Jest też sporo solistów.

TMB - dzień 4 (Italia)
TMB – dzień 4 (Italia)
Widok na tunel pod Mont Blanc (Italia)
Widok na tunel pod Mont Blanc (Italia)
Atrakcje na szlaku TMB - dzień 4 (Italia)
Atrakcje na szlaku TMB – dzień 4 (Italia)

Oczywiście wszyscy są przyjaźni i uśmiechnięci pozdrawiając się wzajemnie w języku kraju, w którym się aktualnie znajdują. Niektórzy z nich przeżywają dramaty walcząc z własnym organizmem, inni próbują coś udowodnić a jeszcze inni chcą przetrwać. Co by nie było i tak wszyscy spotykają się na noclegu.

Panorama z Refuge Walter-Bonatti (Italia)
Panorama z Refuge Walter-Bonatti (Italia)
Refuge Walter-Bonatti (Italia)
Refuge Walter-Bonatti (Italia)

Taaaak nocleg, który sprawił nam dzisiejszego dnia sporą zagwozdkę. Planowaliśmy go na kempingu ale dochodząc do ostatniego schroniska jak zobaczyliśmy, że trzeba zejść ze szlaku 500 m pionowo w dół i na drugi dzień tu wrócić podjęliśmy decyzję, że spróbujemy na dziko aby nie tracić sił na drugi dzień. We Włoszech jest to dozwolone powyżej wysokości 2500m, ale upał dzisiejszego dnia nie dawał złudzeń na wejście tak wysoko. Za radą barmana w schronisku, rozbiliśmy namiot poniżej po zmroku. Może się uda. Jutro o świcie zanim ktokolwiek nas zauważy idziemy do Szwajcarii.

Nocleg w lesie poniżej Refuge Walter-Bonatti (Italia)
Nocleg w lesie poniżej Refuge Walter-Bonatti (Italia)

TMB – dzień 5

W świetle czołówki ukazuje się schronisko Bonatti, z którego wczoraj wieczorem schodziliśmy na nocleg w „krzaku”. Udało się nam spanie na dziko. Zdejmujemy plecaki i szykujemy śniadanie. Jest 6:00 pierwsi lokatorzy schroniska wyglądają na zewnątrz podziwiając widoki. Nastawiam wodę na palniku gazowym kilka minut i gotowe. Zalewam śniadanie liofilizowane, dziś pasternak z soczewicą w sosie pieczarkowym.

Śniadanie przed schr. Bonatti
Śniadanie przed schr. Bonatti

Spoglądam na góry i cieszę się z naszej decyzji. Jesteśmy dobre dwie godziny do przodu i mamy jakieś 500m w pionie mniej podejścia, do tego wypoczęci na tyle ile się dało. To piąty dzień i organizm powoli się przystosowuje. Jest kilka odcisków trochę bolą ramiona od plecaka ale poza tym ok. Przyjęliśmy taktykę, że sukcesem dnia jest to co przejdziemy w cieniu. Wciągamy śniadanie i start. Szlak od schroniska prowadzi poziomicą więc nie ma większego problemu. Po drodze widzimy kilka pochowanych gdzie nie gdzie namiotów, które tak jak my zaryzykowały ewentualną karę za biwakowanie. Szybko lecą kilometry. Schodzimy do doliny na wysokość 1770 m n.p.m. skąd zaczynamy podejście do schroniska Elena na 2050 m n.p.m.

TMB - dzień 5 na horyzoncie Szwajcaria
TMB – dzień 5 na horyzoncie Szwajcaria
W drodze do schr. Elena
W drodze do schr. Elena

Jakieś 250 m przed schroniskiem dopada nas słońce. Jest dobrze ugraliśmy naprawdę dużo dzisiejszego dnia. Tu robimy chwilowy rest. Wciągamy batona zaliczamy WC i jazda pod górę ku Szwajcarii. Naszą drugą przełęcz graniczną Grand Col Ferret 2537 m n.p.m łapiemy przed czasem szlakowym. Jest bosko, lekki wietrzyk owiewa ciało na szczycie susząc przepocone koszulki. Ze szczytu rozpościera się niesamowity widok. Znając topografię trasy TMB można podziwiać cały odcinek włoski. Aż trudno uwierzyć, że zrobiliśmy go w dwa dni.

wypas bydła powyżej 2000m
wypas bydła powyżej 2000m
TMB dzień 5 - tuż przed granicą (2450m)
TMB dzień 5 – tuż przed granicą (2450m)
Granica Włosko-Szwajcarska Grand Col Ferret (2537m)
Granica Włosko-Szwajcarska Grand Col Ferret (2537m)

Jesteśmy w Szwajcarii. Neutralny kraj, z unikatowymi zasadami, znienawidzonym w kredycie frankiem CHF, i czekoladą milka. To moje pierwsze skojarzenia.

Schodzimy do doliny, wieje przyjemny wietrzyk szlak jest łagodny. Łąki nabierają jakby bardziej zielonych kolorów. Skały i całe zbocza mają tu kolor stalowo grafitowy.

TMB - dzień 5 Szwajcaria
TMB – dzień 5 Szwajcaria
TMB - dzień 5 Szwajcarskie Anioły
TMB – dzień 5 Szwajcarskie Anioły
TMB - dzień 5 Szwajcaria
TMB – dzień 5 Szwajcaria

Maszerujący w dół rozmyślam jak człowiek po kilku dniach biwakowania docenia proste rzeczy. Smak zimnej wody z lodowca jest jak najlepszy trunek w barze. Zwykła bagietka z serem philadelphia i pomidorem jest rarytasem nie do opisania. A prysznic jest wyczekiwanym luksusem. Właśnie prysznic już dziś go zażyliśmy na biwaku w La Fouly. Ciekawe miejsce ze względu na fakt, że to jedyny możliwy nocleg na tym odcinku. Tu schodzą się wszyscy TMB – owcy idący według wskazówek zegara i odwrotnie. Namioty rozbijają się do późnej nocy. Jutro lekki odcinek do Champex-Lac. Zapowiadają burze, ciekawe czy będzie „grzmocić”.

TMB – dzień 6

Otwieram oczy pod wodą i widzę przepływającego pstrąga. Wynurzam głowę i ze zdziwieniem krzyczę na brzeg – ale ryba! Jesteśmy w Champex-Lac, jest 12:30 właśnie zaczęła się sjesta. Jak zobaczyłem górskie jezioro nie mogłem się oprzeć, woda zimna na 3 cm (co niektórzy wiedzą co to znaczy).

 

TMB - dzień 6 Szwajcarskie wioski
TMB – dzień 6 Szwajcarskie wioski
TMB - dzień 6 Szwajcarskie wioski
TMB – dzień 6 Szwajcarskie wioski

Z kempingu jak co dzień wystartowaliśmy wcześnie rano jako jedni z pierwszych. Bardzo przyjemny szlak 10 km zejścia w dół. Po drodze mijamy nadzwyczajne szwajcarskie wioski gdzie folklor delikatnie przeplata się nowoczesnością. Następnie w miejscowości Issert zaczynamy łapać wysokość.

 

TMB - dzień 6
TMB – dzień 6
TMB - dzień 6
TMB – dzień 6
Każdy moment na wspinanie dobry
Każdy moment na wspinanie dobry
TMB - dzień 6
TMB – dzień 6

W Champex-Lac uzupełniamy zapasy w pobliskim sklepie i robimy sobie piknik nad jeziorem. Łapiemy Chill. Potwierdza się, że Szwajcaria to czwarty najdroższy kraj na świecie gdzie możesz dostać rachunek grozy w markecie.

Champex Lac
Champex Lac
Champex Lac
Champex Lac

Niespokojnie spoglądamy na chmury wypatrując tych burzowych. Na razie nic. Jutro czeka nas bardzo trudny odcinek górski ze sporymi przewyższeniami ponad 2600 m n.p.m. Idziemy do Francji.

TMB - dzień 6
TMB – dzień 6
biwak powyżej Champex Lac (Szwajcaria)
biwak powyżej Champex Lac (Szwajcaria)

Szósty dzień to dobry czas na lekkie podsumowanie. Za nami już 122km, 7920 m pod górę, 6142 m z górki, 45 godzin w trasie, 23500 kalorii. Ponadto niezliczone litry wypitej wody, dwa kremy z filtrem 50, kilka przekleństw i narzekań oraz sporo zachwytu.

TMB – dzień 7

Good job słyszę na powitanie od Anglika, który wyciąga do mnie z uśmiechem zaciśniętą pięść aby przybić żółwia. Wstał równie wcześnie co my ale wyszedł o wiele później. Od paruset metrów próbował nas doścignąć na podejściu pod przełęcz Fenetre d’Arpette 2665 m n.p.m. niestety nie udało mu się.

Dziś najtrudniejszy jak dotąd górski odcinek na całej trasie. Wyszliśmy jeszcze o czołówkach w obawie przed załamaniem pogody. Szlak jest trudny technicznie przynajmniej przed i za przełęczą, z dużą ekspozycją a plecak w ogóle nie ułatwia sprawy. W paru miejscach było grubo patrząc na twarz towarzyszki. Do góry zimno, wreszcie jakaś odmiana. Schodzimy szybko patrząc na chmury, które pojawiły się na niebie. Z tego miejsca idealnie widać lodowiec Glacier du Trient, którego lodowy język wlewa się do doliny. Ma kolor biało błękitno niebieski. Nagle słyszymy głośny hałas. Dwa odrzutowce przelatują parę set metrów nad lodowcem, scena jak w Top Gan.

300 metrów poniżej szczytu dopada nas deszcz ubieramy się szybko i schodzimy w dół aby wytracić wysokość. Grzmi. Wchodzimy do lasu i deszcz się uspokaja. Całe zjawisko pogodowe utkwiło powyżej 1800 metrów. Dochodzimy do schronu turystycznego rozbieramy się i suszymy. Nastawiam wodę na jedzenie. Potem uzupełniam wodę z rzeki, którą muszę przefiltrować bo po deszczu jest mocno zmącona. Jemy i zapada decyzja, że próbujemy przejść do Francji przez przełęcz Col de Balme 2200 m n.p.m. Szlak jest piękny a pogoda sprzyja.

W drodze na Col de Balme (2191m)
W drodze na Col de Balme (2191m)

Przyjemny chłód w porównaniu z poprzednimi dniami. Pusto żywej duszy nie widać. Chyba dziś mało kto pcha się tą drogą. Część pewno cofnęła burza, a część poszła na około lasami. Pierwszy dzień gdzie nie zakładam okularów. Podejście się przeciąga jest długie i momentami techniczne. Odczuwamy już spore zmęczenie ale nie ma już odwrotu. Wiemy, że jak przejdziemy przez granicę to w razie czego namiot możemy postawić byle gdzie. Na szczycie jesteśmy o 16:00. Była ostra walka na końcówce. Suma podejść ponad 1800 metrów. Leżymy przed schroniskiem Balme i patrzymy na miasteczko poniżej.

Widok z granicy Szwajcasko Francuskiej Col de Balme (2191m)
Widok z granicy Szwajcasko Francuskiej Col de Balme (2191m)

Tam jest kamping z prysznicem. No jest ale to 800 metrów niżej. Patrzymy na mapę 2 godziny. Z naszym zmęczeniem i worami na plecach pewno więcej. Idziemy? Spróbujmy jak by co to najwyżej rozbijemy namiot na pastwisku. Na kamping docieramy o 20:00. Jest słabo. 14 godzin w trasie. Wymieszane w tyłku jak nigdy. Odciski jak malowane. Szybki prysznic i zaczynamy gotować a tu „jebut” –  leje i burza. Jutro finisz. Jeżeli się pozbieramy po dzisiejszym dniu.

Ps. miałem przepiękne zdjęcia ale telefon je zżarł.

TMB – dzień 8

Budzik dzwoni 5:30, wstajemy z bólem. Noc średnio przespana cały czas lało, burza, trzęsło namiotem jak diabli. Barbara patrzy na stopy …. jest gnój, nie jestem w stanie ustać, mam bombel pod stopą wielkości 2 pięciozłotówek. Co robimy? Radar burzowy pokazuje, że o 12:00 ma walnąć zdrowo. Szansa, że odbije się o góry słaba bo ciągnie z całej Europy. I tak cały następny tydzień. Dzisiejszy szlak ma 11 godzin nie ma szans. Trzeba się spakować i wracać autobusem …. już pozamiatane. Myśl Żurek powtarzam do siebie … myśl.

TMB - dzień 8 idziemy do mety
TMB – dzień 8 idziemy do mety

Ja spróbuję, mówię. Wezmę pusty plecak, wodę, kurtkę przeciwdeszczową i pójdę do mety a potem przyjadę po Ciebie na kepmping samochodem. A ty leż i się kuruj. Chwila zastanowienia … dobra zróbmy jak mówisz. Wciągam szybko obiad liofilizowany bo śniadanie się skończyło, zapijam kawą, 7:10 wychodzę. Mam 5 godzin zanim będzie załamanie pogody. Nie jestem w stanie po siedmiu dniach urwać połowy czasu ze szlaku ale zrobię co w mojej mocy. Zaczynam podchodzić i sam nie mogę uwierzyć co się dzieje, pierwsze sto metrów w pionie robię w 10 minut, następne również, po 1:20 mam 800 m w pionie.

Będzie się działo
Będzie się działo

Idę pod górę jak ratrak na gąsienicowej. Jak by mi ktoś wsadził komin do plecaka to pewno puszczał bym dymki jak Tomek i przyjaciele w kreskówce dla dzieci. Pewno schudłem i nie mam na plecach 18 kg tylko góra 3. Nie zatrzymuję się nawet na picie, piję w marszu. Wychodzę za zakręt i o k…. ferrata.

I już wiem, że decyzja o pójściu samemu była trafna. Barbara z plecakiem na drabinkach bez asekuracji to jak wrzucić świecę dymną do pokoju pełnego ludzi i czekać na reakcję. Zdejmuję plecak przypinam kije i jazda. Spora ekspozycja kilka drabinek po naście metrów jakieś kładki, klamry coś jak między Kozim Wierchem a Zamarłą tylko skumulowane na 200 metrach. Drabinki przelatuje jak chłopaki na zawodach strażackich. Jestem na pierwszej przełęczy na 2100m. Tu drogi się rozchodzą, moja w dół, kije w ręce i czas pobiegać. Nie jest źle kolana pracują może wytrzymają. Po drodze mijam kilka rozbitych na dziko namiotów. Pozdrawiam po francusku i lecę dalej. Dobiegam do stacji GOPR i wyciągu narciarskiego nad małym stawkiem. To jeszcze nie koniec, kilka km po poziomicy z lekkimi zejściami i podejściami ostatecznie schodzę na 1750m. Kolejna stacja z wyciągiem i kolejką tu zaczyna się ostro pod górę. Gubię szlak ale orientuje się po 100 metrach, że kierunek mi nie pasuje. Wracam, głęboki oddech sprawdzam mapę w telefonie, wciągam żela. I pod górę. Jestem na 2000 m muszę złapać 2500 m, chmury nachodzą robi się ciemno.

Col du Brevent (2368m)
Col du Brevent (2368m)

Trzeba dawać puki nie „lugnie”. 50 m przed przełęczą Col du Brevent 2368 m zaczyna się. Ostry deszcz, wiatr widoczność spada do 3 m. Jakaś dziewczyna walczy z plecakiem na przełęczy próbując się ubrać. Pokazuje jej, że ma się schować za skałę tam nie wieje. Zakładam bluzę i kurtkę. Zdejmuje czapkę z daszkiem i zakładam zimową biegową, rękawiczki i jazda.

TMB - dzień 8
TMB – dzień 8

Tylko nie zgub szlaku powtarzam sam do siebie. Szlak przechodzi w graniówkę trochę jak fragmenty na Orlej Perci. Wyciągam telefon aby sprawdzić kierunek. Cały mokry nie mogę odblokować bo ręce mam pomarszczone od wody i nie działa dotyk, wystukuje pin, nie trafiam, drugi raz, jest udało się. Ustawiam nawigacje na głośno mówiący. Chowam pod kurtkę i do góry. Już nie ma odwrotu. Wiatr miejscami przygniata do grani. Z mgły wybiega jakiś ultras za nim dziewczyna. To nie możliwe, myślę oni zawsze tak świeżo wyglądają, tylko różowe nogi jak u świnki Pepa świadczą, że chyba jest zimno. Odczuwalna na pewno koło zera. Jest…, dochodzę do szczytu La Brevent 2525 m n.p.m. tu szlak lekko opadając prowadzi granią mijam kilku TMB- wców skulonych przy kamieniu. Pozdrawiam i zaczynam zbieg. Woda chlipie mi w butach, krótkie spodnie na leginsach zjeżdżają, co jakiś czas muszę je podciągać. Adrenalina i tempo powodują, że jest mi ciepło, tylko dłonie mam skostniałe. Wytracam wysokość przestaje wiać ale ciągle pada.

Teraz już tylko w dół ;-)
Teraz już tylko w dół 😉

Dobiegam do lasu drogowskaz wskazuje, że do mety mam 2:30. Błoto, wszędzie błoto, szlakiem płyną strumienie.

TMB - dzień 8 - Meta Les Houches
TMB – dzień 8 – Meta Les Houches

W końcu asfalt, jest cywilizacja. Szybkim krokiem przechodzę przez znane mi już miasto Les Houches. Idę do mety. 14:13 koniec, nareszcie koniec – 7 godzin i 3 minuty tyle zajął mi ten odcinek 27.5 km 1628m pod górę i 2061m w dół. Góry znów pokazały swoją potęgę. Myślę, że Ultrasy się nie obrażą jak powiem, że polizałem przez papierek kawałek trasy UTMB.

Zakończenie

Osiem dni przez Alpy szlakiem Tour Du Mont Blanc dobiegło końca. Pokonaliśmy 178 km, pod górę weszliśmy pionowo 11492 m, a z górki 10358m. W czasie 68 godzin i 58 minut. Wszystko to zrobiliśmy z plecakami, namiotem śpiąc na dziko lub na kempingach.

Rekordzistą trasy UTMB na podobnym dystansie jest Kilian Kornet Burgada, który w 2022 r. przebiegł dystans w 19 h 49 minut i 30 sekund, oczywiście bez plecaka i odpoczynku.

Tak jak na innych wyprawach nie wszystko zawsze idzie zgodnie z planem. Nie wszyscy uczestnicy wyprawy zdobywają szczyt będący celem, ale wszyscy świętują wspólnie sukces wyprawy. Wspólnie uważamy, że wszelkie decyzje, które podjęliśmy były słuszne. Była to niezapomniana przygoda ze sporą dawką emocji i wzruszeń, w którą włożyliśmy sporo wysiłku i przygotowania zarówno logistycznego jak i fizycznego. Ciężko będzie pożegnać Białą Górę. Tak oto kończy się ósmy rozdział tej historii.

Jutro o 8:00 start jednej z tras UTMB tej najdłuższej na 300 km, idziemy pokibicować, a potem wjeżdżamy wyciągiem na Aiguille du Midi 3842 m n.p.m.

Jedno jest pewne, przez jakiś czas nie będę za dużo chodził … posiedzę sobie prowadząc auto do Polski.

Share this:

  • Facebook
  • X

Like this:

Like Loading...
Poprzedni artykułSzlak 100 jeziorSzlak 100 JeziorNastępny artykuł All mountain po Polsku – strefa MTB SudetyPanorama Gór Sowich

O mnie

via ferraty Semily - Czechy
via ferraty Semily – Czechy

Poznać smak przygody to nie tyko podróżować, to smakować każdą chwilę spędzoną na aktywnym wypoczynku poza domem. Cieszyć się pełnią życia z małych i dużych wyzwań stawianych przed samym sobą. Radować się z sukcesów i z szacunkiem podchodzić do porażek zwiększając swój bagaż doświadczeń.

Przeczytaj więcej o mnie

Ostatnie wyprawy

Stary Kolejowy Szlak2024-07-23
Rowerem do Lago di Ledro2024-06-04
W objęciach Mezzocorony2024-06-01
Ścieżka Przemytników2024-03-22
Rudawy Zimowy Festiwal Biegowy2024-02-11
Otwarcie sezonu w krainie białego sztruksu2023-12-17
Listopadowe Tatry2023-11-06
Izery i nie tylko2023-10-10
All mountain po Polsku – strefa MTB Sudety2023-09-24
Tour du Mont Blanc (TMB)2023-08-18

zurek.blog

Wpis na Instagramie – 18338940793121044 Wpis na Instagramie – 18338940793121044
#biegigórskie #dolnoslaskifestiwalbiegowgorskich #biegigórskie #dolnoslaskifestiwalbiegowgorskich #góry #bieganie #dolnyśląsk  #LadekZdrój
#malafatra #velkaluka #mtb #góry #słowacja #zure #malafatra #velkaluka #mtb #góry #słowacja #zurek.blog
#góry #malafatra #zurek.blog #słowacja #spaniewa #góry #malafatra #zurek.blog #słowacja #spaniewaucie
Wczytaj więcej Obserwuj na Instagramie


Spodobał Ci się wpis na blogu? A może zainspirowałem Cię lub rozbawiłem?

Świetnie! Staram się aby mój blog był ciekawy i autentyczny.

Jeżeli chcesz, możesz postawić mi wirtualną kawę. 😉

Z góry dziękuję za Twój gest.


Postaw mi kawę na buycoffee.to
%d